Przebieg Akcji pod Arsenałem. Akcja, której dowódcą był Stanisław Broniewski „Orsza”, rozpoczęła się o godz. 17.30. Dowódca "Ataku" – Tadeusz Zawadzki „Zośka” - podbiegł do policjanta, który pojawił się w pobliżu miejsca akcji, wezwał go do oddania broni, a wobec próby jej użycia - postrzelił funkcjonariusza.
Akcja w Warszawie przy ul. Brackiej. - nieprzewidziane przeszkody- zginął 19-letni "Paweł", Rudy został postrzelony w udo. - cel osiągnięty - most wysadzony, ale nie do końca zniszczony. - poniesione straty - zginęło kilka osób. Rudy podszedł do hitlerowca, postrzelił go i zabrał broń. Fabryka chemiczna na Targówku, dowodził
Prowadziła również szkolenia i działania wywiadowcze. W pierwszych miesiącach działalności Związku Odwetu w Warszawie działały tylko dwa patrole dywersyjne pod dowództwem Jana Kajusa Andrzejewskiego ps. „Jan” i kpt. Mieczysława Kurkowskiego ps. „Mietek”.
Kliknij tutaj, 👆 aby dostać odpowiedź na pytanie ️ Jakie akcje były w ramach : PLAN, komórka więzienna, Wawer Informacje z lektury "Kamienie Na Szaniec" Prosz…
Akcja a obligacja – stopień ryzyka. Akcja a obligacja różnią się również stopniem ryzyka. Obligacje są jednym z najbezpieczniejszych instrumentów finansowych (zwłaszcza gdy chodzi o te emitowane przez Skarb Państwa), dlatego przynoszą stosunkowo mały zysk. Z akcjami zaś wiąże się większe ryzyko – ich wartość zależy od
Konkurs to oczywiscie żart z mojej strony więc proszę go nie brać na poważnie ;)Gadam do mikrofonu grając w gry w które nikt normalny na umyśle nie gra :)M
. Akcje Kedywu KIEROWNICTWO DYWERSJI (KEDYW) 1. WSTĘP Kierownictwo Dywersji (Kedyw) pion Armii Krajowej przeznaczony do prowadzenia akcji bojowych i dywersyjnych, powołany do życia rozkazem Komendanta Głównego AK z dnia 22 I 1943. Kierownictwo Dywersji wchłonęło istniejącą sieć dywersyjną Związku Odwetu i Wachlarza. Podstawowe cele działania Kedyw miał za zadanie wzmocnienie wpływów AK w społeczeństwie zaniepokojonym eksterminacją ludności polskiej, zwłaszcza na wschodnich obszarach kraju (Zamojszczyzna). Kierownictwo Dywersji podlegało bezpośrednio Komendantowi Głównemu AK. Jego najwyższy szczebel stanowiła komórka sztabowa, na której czele stał pułkownik E. Fieldorf, pseudonim Nil (grudzień 1942 - marzec 1944), a następnie podpułkownik J. Mazurkiewicz, pseudonim Radosław (marzec-sierpień 1944). Podlegały im Kedywy komend okręgowych AK, później także inspektoratów i obwodów. Grupy dywersyjne Kedywu miały początkowo charakter oddziałów garnizonowych, od lata 1943 niektóre z nich przekształciły się w oddziały partyzanckie. Kedyw we własnym zakresie produkował sprzęt i środki bojowe, miał swój pion szkoleniowy, sieć łączności wewnętrznej, wywiad bojowy i kontrwywiad ochronny oraz samodzielny pion służby sanitarnej. Kadrę oddziałów Kierownictwa Dywersji stanowiła młodzież harcerska z tzw. Grup Szturmowych Szarych Szeregów. Niewielkie, wyszkolone grupy sabotażowe (patrole) dokonywały akcji na liniach kolejowych, w zakładach przemysłu zbrojeniowego pracujących dla potrzeb Wehrmachtu. Trzon Kedywu stanowiły oddziały dyspozycyjne Komendy Głównej AK, zwłaszcza Kosa 30 (do maja 1942 r. Osa), prowadzące dywersję i sabotaż. Również na terenie III Rzeszy prowadzono dywersję i sabotaż za posrednictwem komróki specjalnej AK pod kryptonimem Zagralin. Inne oddziały dyspozycyjne: ? Motor (przejęty po dawnym Związku Odwetu), ? Sztuka (Szturmowa Kadra), ? Deska (dywersja i sabotaż kolejowy), ? Broda (brygada dywersyjna), ? Batalion Miotła (sformowany wiosną 1944 r., przeznaczony był do likwidacji zdrajców i kolaborantów. Rozwinięte do rozmiarów samodzielnych oddziałów jednostki Kedywu: ? Zośka ? Pegaz ? Parasol 2. NAJSŁYNNIEJSZE AKCJE Akcja pod Arsenałem Akcja nosiła kryptonim Meksyk II. Miejsce najsłynniejszej akcji Szarych Szeregów wykonanej 26 III 1943 w Warszawie o godz. 17 35 na skrzyżowaniu ulic Bielańskiej i Długiej, w okolicach zabytkowego budynku, w którym w XVII-XIX w. mieściły się składy broni, a w okresie II Rzeczypospolitej archiwa państwowe. 28 żołnierzy Grup Szturmowych podzielonych na 4 grupy atakujące i grupy ubezpieczające pod dowództwem Stanisława Broniewskiego "Orszy" dokonały tam udanego odbicia transportu więźniów z Pawiaka, zatrzymując i unieruchamiając samochód ciężarowy-więźniarkę, w której przewożono 21 więźniów politycznych (w tym skatowanego Jana Bytnara) z siedziby gestapo w al. Szucha do więzienia na Pawiaku. Akcja została zorganizowana z inicjatywy Tadeusza Zawadzkiego "Zośki", ówczesnego dowódcy warszawskich GS, który postanowił odbić z rąk gestapo skatowanego w czasie badań Jana Bytnara "Rudego". Uzyskano na to zezwolenie władz zwierzchnich AK. W czasie akcji i odwrotu zostali śmiertelnie ranni: ? A. Dawidowski Alek ? T. Krzyżewicz Tadzio II ? H. Lenk Hubert Straty niemieckie: 4 zabitych i 9 rannych. Akcja pod Arsenałem udowodniła wysokie wartości moralne i bojowe harcerzy i zapoczątkowała ich udział w wykonywaniu najtrudniejszych zadań dywersyjno-odwetowych (batalion "Parasol", batalion "Zośka"). W nawiązaniu do tych tradycji, odbywają się co roku pod koniec marca harcerskie rajdy szlakiem Arsenału, zakończone spotkaniami przy pamiątkowej płycie umieszczonej koło budynku Arsenału. Akcja Taśma "Taśma", kryptonim akcji zbrojnych przeciwko niemieckim posterunkom i patrolom straży granicznej w Generalnym Gubernatorstwie (GG), podejmowanych przez grupy bojowe Kedywu Komendy Głównej Okręgu Warszawskiego AK. Realizację akcji "Taśmy" rozpoczęto w nocy z 20 na 21 sierpnia 1943, atakując 7 strażnic na granicy pomiędzy GG i Ostlandem (Białostockie). Straty niemieckie wyniosły 30 zabitych i 7 rannych, straty polskie 3 zabitych i 7 rannych. W ataku na posterunek w Sieczychach zginął T. Zawadzki "Zośka". Do końca 1943 wykonano 23 uderzenia, w wyniku których śmierć poniosło 59 strażników Grenzschutzu, 13 strażnic uległo zniszczeniu. Podobne akcje, nazywane "Taśmą Zachodnią", przeprowadzono także na granicy z Warthegau (Poznańskie), jednak ze znacznie mniejszymi rezultatami. Akcja Góral Góral, kryptonim akcji zbrojnej zespołu bojowego oddziału dyspozycyjnego Motor Kedywu KG AK, przeprowadzonej 12 VIII 1943 w Warszawie. Eskortowany przez żandarmerię niemiecką, samochód ciężarowy, przewożący pieniądze z Banku Emisyjnego przy ul. Bielańskiej na Dworzec Wschodni, zaatakowany został przy ul. Senatorskiej między Miodową a placem Zamknowym, przez kilka grup (ok. 50 ludzi; dca por. R. Kizny Pola). W ciągu 2 min. walki żołnierze AK zlikwidowali kilkuosobową eskortę niemiecką: samochód z pieniędzmi (105 mln zł), eskortowany przez dwa własne samochody ciężarowe, uprowadzili do zakonspirowanego punktu przy ul. Słowińskiego na Woli. Straty pol.: 2 rannych; niemieckie: 6 zabitych, 6 rannych; ponadto poległo 3 pracowników banku, a 4 odniosło rany. Akcja w Celestynowie Celestynów, miasto w powiecie otwockim, przy linii kolejowej Warszawa – Dęblin. Miejsce akcji zbrojnej wykonanej 20 V 1943 przez oddział Kedywu Komendy Głównej AK pod dowództwem T. Zawadzkiego Zośki w celu odbicia więźniów przewożonych z Lublina do Oświęcimia. W akcji wzięło udział ok. 40 ludzi ( w większości członkowie Grup Szturmowych Szarych Szeregów), podzielonych na 5 grup. Więźniowie znajdowali się w wagonie – więźniarce doczepionym do pociągu osobowego, który przybył na stację z 3 godzinnym opóźnieniem. Akcja rozpoczęła się o godzinie 1 45. Po krótkiej walce oddział zlikwidował ochronę wagonu więźniarki i uwolnił 49 więźniów. Straty własne: 2 ludzi. Akcja Burza Akcja Burza, działania bojowo-dywersyjne prowadzone przez Armię Krajową na tyłach wojsk hitlerowskich przed wkroczeniem Armii Czerwonej na tereny przedwojennej Polski. Akcja Burza, poza działaniami militarnymi, miała swój aspekt polityczny. Rząd w Londynie udowadniał w ten sposób prawo Polski do jej granic z 1939, co nie było zgodne z intencjami radzieckimi. 4 stycznia 1944 r. w okolicy Sarn nastąpiło to, czego oczekiwano z niepokojem od tylu miesięcy, W pościgu za wycofującymi się jednostkami Armia Czerwona przekroczyła granice II Rzeczpospolitej. Sytuacja była bez wyjścia. ZSRR nie podejmował rozmów z Rządem RP. Pozostała próba nawiązania dialogu na najniższym szczeblu, w terenie. Wydawało się, że wspólna walka z wrogiem może dać pozytywny efekt. Akcji nadano kryptonim Burza. Prawie we wszystkich przypadkach po zakończeniu walk oddziały Armii Krajowej zostały rozbrojone przez Armię Czerwoną a żołnierze postawieni przed alternatywą: walka w armii Berlinga, bądź wywóz do łagrów. Otwarta walka oddziałów AK na terenach przyfrontowych narastała stopniowo. Do jej przeprowadzenia wykorzystano oddziały AK zgrupowane na koncentracji między Kowlem i Włodzimierzem Wołyńskim, w dużym kompleksie lasów. Z oddziałów tych została sformowana 27 Dywizja Piechoty, licząca ok. 6 000 ludzi pod dowództwem J. Kiwerskiego (pseudonim Oliwa). Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej od marca do maja 1944 walczyli na Wołyniu wspólnie z partyzantką radziecką i w uzgodnieniu z dowódcami regularnych oddziałów radzieckich. Ostra Brama W połowie czerwca 1944 r. zapadła decyzja, że siły Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego AK pod dowództwem podpułkownika A. Krzyżanowskiego podejmą walki o Wilno. Termin akcji został wyznaczony ostatecznie na 10 lipca, ale front przybliżał się tak szybko, że zmieniono datę szturmu na noc z 6 na 7 lipca 1944 r. Wkrótce zostało nawiązane współdziałanie z jednostkami Armii Czerwonej. 13 lipca 1944 r. zostało oswobodzone Wilno. Wzrosło napięcie między dotychczasowymi sojusznikami. W trzy dni później dowództwo Okręgu Wileńskiego z gen. Wilkiem zostało podstępnie aresztowane, a następnie rozpoczęło się wyłapywanie i rozbrajanie oddziałów. Oficerowie zostali internowani przez Rosjan, natomiast część żołnierzy trafiła na Syberię. Oddziały, które zdążyły na koncentrację, rozpaczliwie usiłowały utrzymać się na swoim terenie, walcząc z jednostkami NKWD, a rozbijane masowymi aresztowaniami próbowały utworzyć lokalną samoobronę i w ten sposób przetrwać. Nie miały jednak najmniejszych szans. Po wkroczeniu wojsk radzieckich dowództwo i sztab zostały aresztowane przez NKWD. Prawie całe siły sił Armii Krajowej wycofały się do Puszczy Rudnickiej. Po stoczeniu walk z oddziałami NKWD zostali internowani. Walki o Lwów trwały od 23 do 27 lipca. Zgrupowanie Armii Krajowej pod dowództwem pułkownika W. Filipkowskiego zdobyło miasto wspólnie z czołgami radzieckimi. Część żołnierzy Armii Krajowej trafiła do armii generała Berlinga, pozostałych wywieziono do obozu w głąb ZSRR. 21 VII 1944 KG AK zadecydowała, aby objąć akcją "B" Warszawę, w wyniku czego 1 VIII 1944 rozpoczęło się powstanie warszawskie. Jednocześnie mobilizowano nowe grupy: okręg kielecko - radomski sformował 2 dywizje i pułki (podjęli próbę marszu na pomoc Warszawie), okręg Łódź wystawił pułk piechoty, w okręgu Kraków utworzono dywizje piechoty oraz Krakowską Brygadę Kawalerii. Jesienią 1944 oddziały AK rozformowano, a realizację akcji "B" zawieszono. W ramach Akcji Burza prowadzone były także walki we wszystkich okręgach AK do jesieni 1944. Bibliografia: 1. Encyklopedia Fogra 1999 2. Encyklopedia PWN 2000 3. Encyklopedia II Wojny Światowej 4. Gazety Wojenne nr 76, artykuł pt. Operacja Burza
Stosunki sąsiedzkie Polski i Czechosłowacji w okresie międzywojennym nie układały się dobrze. Można by powiedzieć, że była to zimna wojna między tymi państwami. Strona polska składała stronie czechosłowackiej propozycje odnośnie wspólnego układu wojskowego. Czesi kategorycznie odmawiali; z jednej strony mieli poparcie Rosji sowieckiej, a jednocześnie uważali, że jeżeli podejmą współpracę z Polską, to uwikłają się w konflikt z Niemcami. Trzeba cofnąć się do wydarzeń jakie miały miejsce po zakończeniu I wojny światowej. Polska przy ustalaniu granicy południowej napotkała na znaczne trudności ze strony nowo powstałego państwa jakim była Czechosłowacja. Do obszarów spornych należały: Śląsk Cieszyński, Spisz i Orawa [czyli Księstwo Cieszyńskie]. W XI 1918 r. władze lokalne polsko-czeskie przyjęły tymczasowe rozgraniczenie tego obszaru według zasady etnicznej, czyli po stronie polskiej było w zasadzie całe Zaolzie. Rząd czechosłowacki nie uznał tego podziału a odwrotnie 23 I 1919 r. – nie czekając na rozstrzygnięcie – oddziały czechosłowackie po krótkich walkach zajęły obszar aż po Olzę. Mocarstwa stały po stronie czechosłowackiej, a Polska zaangażowana w wojnę z Ukraińcami i tocząca ciężkie boje z Niemcami w Wielkopolsce nie była w stanie skutecznie przeciwstawić się sąsiadowi południowemu i mocarstwom. W zaistniałej sytuacji zawarto rozejm 30 I 1919 r. i wytyczono nową granicę. W jego wyniku: Zaolzie, Zagłębie Karwińskie, część powiatu cieszyńskiego znalazły się w granicach państwa czechosłowackiego. Rząd polski żądał wówczas zwrotu tych terenów, które w większości zamieszkałe były przez Polaków. Podczas konferencji w Wersalu Edward Benesz i Roman Dmowski złożyli wielkim mocarstwom dwa odrębne przeciwstawne sobie memoriały dotyczące tego obszaru. Jeden z wariantów przygotowanych w Pradze przewidywał włączenie do Czechosłowacji całego Śląska z milionem Polaków. Czechosłowacja popierana przez mocarstwa zachodnie nie zrealizowała tego wariantu, ale w pełni wykorzystała wojnę Polski z Rosją Radziecką. W końcowych dniach VII 1920 r., czyli w najbardziej krytycznych dniach wojny, wielkie mocarstwa zrezygnowały z plebiscytu i przyznały Czechosłowacji większą, bogatszą i strategicznie ważniejszą część dawnego Księstwa Cieszyńskiego, w tym Zaolzie zamieszkane w większości przez Polaków.[1] Te decyzje, a zwłaszcza dokonany przez jej siły zbrojne w styczniu 1919 zbrojny najazdu na Śląsk Cieszyński doprowadził do brzemiennego w skutki konfliktu między obu państwami oraz ludnością polską i czeską na Śląsku Cieszyńskim w okresie międzywojennym. Oba państwa wiele łączyło, ale wiele też dzieliło. Gospodarka polska o charakterze rolniczo-przemysłowym i czechosłowacka o przemysłowo-rolniczym mogły dobrze się uzupełniać. Ściślejsza współpraca ekonomiczna obydwu państw mogła być nie tylko zaporą dla gospodarczej ekspansji Niemiec w stosunku do tych państw, ale też powstrzymującą rewizjonistyczne dążenia terytorialne zachodniego sąsiada. Oba państwa graniczyły ze sobą na długości 984 km i wzajemnie nie stanowiły dla siebie zagrożenia. 6 XI 1921 r. podpisany został układ polityczny między obu państwami w Pradze, który zawierał wzajemną gwarancję granic, zachowanie życzliwej neutralności na wypadek zaatakowania Polski lub Czechosłowacji przez któregokolwiek sąsiada itd. Kierownictwo polityczno-wojskowe Czechosłowacji nie podzielało jednak polskiego poglądu o zagrożeniu niemieckim obu państw. Dlatego przeciwni byli ściślejszej współpracy polityczno-wojskowej, aby nie zostać wciągniętym w ewentualny konflikt niemiecko-polski. Błędnie zakładali, że ewentualna ekspansja niemiecka na wschód nie obejmie ich kraju a skierowana zostanie przez Polskę na wschód. Politycy czechosłowaccy zapomnieli o 3 milionowej mniejszości niemieckiej mieszkającej w Sudetach. Błędnie oceniali, że Niemcy się o nią nie upomną. Jednocześnie władze czechosłowackie zaczęły ograniczać prawa mieszkających tam Polaków ( głównie na Zaolziu) w latach 30-tych. Tym samym stosunki między obu państwami zaczęły się oziębiać, ponieważ władze polskie wystąpiły w obronie mieszkających Polaków na Zaolziu. Zarazem Polska umacniała przyjacielskie stosunki z Węgrami, którzy nie ukrywali chęci odzyskania „swych” terenów (głównie Rusi Zakarpackiej) włączonych do Czechosłowacji.[2] Politycy czechosłowaccy obawiali się węgierskiego rewizjonizmu a zapomnieli o niemieckim. Kierownictwo polityczne Polski nie zrezygnowało z Zaolzia i w latach 30-tych podjęło działania zmierzające do odzyskania przynajmniej tej części, gdzie większość stanowili Polacy. Z inspiracji MSZ wywiad polski a konkretniej jego Ekspozytura nr 2 [prowadziła przygotowania do akcji sabotażowo-dywersyjnych na własnym pograniczu i państw sąsiadujących w przypadku konfliktu zbrojnego] wsparła powstanie organizacji o charakterze patriotycznym na Zaolziu w 1933 r.. Akcję tę zainspirował mjr rez. Józef Płonka – prezes Oddziału Legionu Polskiego Ziemi Cieszyńskiej, i Jerzy Szczurek. Postanowili oni skupić wszystkich Polaków – uczestników walki o niepodległość Śląska Cieszyńskiego z 1919 r. i utworzyli Związek Niepodległościowców Ziemi Śląskiej, który zaczął wydawać od marca 1935 r. „Śląską Brygadę”, redagowaną przez Stanisława Wolickiego. Kpt. Wojciech Bolesław Lipiński – szef Podreferatu „A-z” w Ekspozyturze nr 2 – wskazuje na inspirację tej akcji przez MSZ. W działalność antyczeską zaangażował się Wiktora Tomira Drymmer, szef Biura Personalnego MSZ. Doceniał znaczenie Oddziału II Sztabu Głównego WP w działalności na rzecz umacniania bezpieczeństwa kraju [wczesnej był oficerem wywiadu]. Na różne stanowiska w placówkach dyplomatycznych kierował oficerów WP jako pracowników cywilnych po porozumieniu się z kierownictwem wywiadu wojskowego, którzy realizowali zadania określane przez dowództwo wojskowe. Na początku 1934 r. kierownictwo MSZ wszczęło antyczeską kampanię propagandową. Pretekstem była 15. rocznica najazdu czeskich oddziałów wojskowych na Śląsk Cieszyński. Wystąpienia te były efektem reorientacji polskiej polityki zagranicznej [26 stycznia 1934 r. Polska podpisała z Niemcami deklarację o niestosowaniu przemocy]. Pomimo tej deklaracji, Drymmer podczas spotkania z Szef Ekspozytury nr 2 mjr Edmundem Charaszkiewiczem, zwrócił uwagę na możliwość w przyszłości konfliktu zbrojnego. Doszli do przekonania, że wojna z zachodnim sąsiadem, który wykorzysta sprzyjającą sytuację do zaatakowania Polski, będzie nieunikniona w najbliższych latach.. Wówczas Drymmer zaproponował nie tylko pomoc, ale współudział w utworzeniu ściśle zakonspirowanej organizacji z dobrze wyselekcjonowaną młodzieżom na Zaolziu, która podejmie nie tylko dywersję zbrojną, ale też dywersję polityczną. Utworzono organizację „Zjednoczenie” na czele z Pawłem Heczką. Ekspozytura nr 2 przystąpiła do rozbudowy tej organizacji a faktycznie sieci dywersyjnej na Zaolziu, pozyskując kolejnych chętnych Polaków. Na początku 1935 r. grupy dywersyjne przystąpiły do akcji, np. 30 stycznia 1935 r. uszkodziły w Trzyńcu-Kanadzie pomnik Hymnu Narodowego [usunięto napis i na jego miejsce naklejono afisz wykonany przez Karola Raszka o treści: „Nie rzucim ziemi”] Efektem coraz ściślejszej współpracy pomiędzy Oddziałem II Szt. Gł. WP (ściślej Ekspozyturą nr 2) a MSZ było utworzenie organizacji na czele z Drymmerem, pod nazwą „Komitet Siedmiu” („K-7”). Praca „K-7” została podzielona na dywersję polityczną i bojową. O jej powstaniu zameldowano zaraz szefowi Sztabu Generalnego, gen. Januszowi Tadeuszowi Gąsiorowskiemu i ministrowi spraw zagranicznych, Józefowi Beckowi, który zaakceptował jej powołanie. W Czeskim Cieszynie jego członkowie zakłócili czeskie święto państwowe, obchodzone 28 października 1935 r. W wielu miejscowościach na terenie Zaolzia umieszczono jednocześnie antyczeskie napisy, np. „Śląsk był i pozostanie polskim”. Natomiast w drugiej połowie 1937 r. nastąpiło zacieśnienia współpracy pomiędzy MSZ a Ekspozyturą nr 2. Rozpoczęto przygotowania do powstania na Zaolziu. Komendanta organizacji bojowej został Maksymilian Szyprowski, zaś jej szefem w terenie został Rudolf Kobiela. Organizację oparto na zasadach ścisłej konspiracji oraz rozkazodawstwie i karności wojskowej, z podziałem na dwa piony: „ A” – o charakterze politycznym; „B” – ściśle bojowym. W terenie zaczęto werbować ludzi do tych działań,. Uwagę skoncentrowano na rozbudowie sieci terenowej i jej szkoleniu oraz działalności wywiadowczej, zwłaszcza rozpracowaniu sił czeskich na Zaolziu. Jednocześnie rozpoczęto intensywne przygotowania do powstania na Zaolziu. Kierował nimi mjr Feliks Ankerstein „Malski. .Przystąpiono do tworzenia zaolziańskich oddziałów powstańczych (grup) w 4 powiatach: Bielsko, Cieszyn, Pszczyna, Rybnik. Z kolei dowództwo czechosłowackich sił zbrojnych, w przeciwieństwie do kierownictwa politycznego, dostrzegało realne zagrożenie niepodległości kraju przez III Rzeszę. Pod koniec 1937 r. jej przedstawiciel attache wojskowy w Rumunii ppłk. Duda próbował podjąć nieoficjalne rozmowy z attache wojskowym Polski w tym kraju ppłk. dypl. Tadeuszem Zakrzewskim, który przez kilka miesięcy unikał rozmów o ewentualnej współpracy wojskowej pomiędzy obu państwami. Natomiast powodzeniem zakończyła się 18 II 1938 r. rozmowa w Moskwie attache czechosłowackiego ppłk. Dastycha z polskim mjr. dypl. Stanisławem Malecińskim. Miała charakter sondażowy, ponieważ attache polski uprzedził swego rozmówcę, że bez zgody przełożonych nie może podjąć żadnych zobowiązań. Ppłk. Dastych podczas rozmowy zwrócił uwagę, że III Rzesza dąży do wojny i w pierwszej kolejności uderzy na Austrię a potem na Czechosłowację, która podejmie obronę swojego terytorium. Ppłk Dastych zwrócił uwagę, że pozostawienie jego kraju bez pomocy ze strony Polski będzie decyzją nieprzemyślaną, ponieważ Niemcy uderzą następnie na Polskę. Dlatego współpraca wojskowa obu państw może zahamować agresywne poczynania III Rzeszy. Czechosłowacki attache scharakteryzował też stosunek społeczeństwa i armii do Polski, sojusz z ZSRR jako przeciwwagę do sojuszu polsko-niemieckiego itd. Rozmowa miała charakter sondażowy, bez żadnych zobowiązań i propozycji. Przeciwieństwem jej była rozmowa ppłk. Dudy z ppłk. dypl. Tadeuszem Zakrzewskim 21 III 1938 r. O wyniku tej rozmowy zameldował do Sztabu Głównego 22 III 1938 r., że czechosłowackie dowództwo wojskowe proponuje powołanie unii polsko-czechosłowackiej, czyli utworzenie jednego organizmu państwowego, z jednym dowództwem wojskowym. Ppłk Duda zwrócił uwagę, że takie rozwiązanie było by najlepsze dla obydwu państw, ponieważ stworzyły by bardzo zdrowy i uzupełniający się pod względem ekonomicznym organizm państwowy, który stałby się potęgą w Europie Środkowej. Według oceny czechosłowackiej oba państwa stworzyły by potęgę od Bałtyku do Morza Czarnego. W przypadku rezygnacji Polski z unii zmuszona zostanie Czechosłowacja podporządkować się wpływom III Rzeszy, ponieważ jej kierownictwo polityczno-wojskowe nie wierzy w skuteczną pomoc Francji i Anglii. Ppłk dypl. Zakrzewski meldował przełożonym, że zaproponował attache czechosłowackiemu w Rumunii „ aby dowódca sił zbrojnych Czechosłowacji wystąpił z odpowiednią propozycja do Marsz. Rydza –Śmiglego”. Ppłk Duda zapewnił, że Szef Sztabu Armii Czechosłowackiej gen. armii Ludwik Krejċi przedstawi te zagadnienia pisemnie, zaś oficer będzie miał odpowiednie upoważnienia do prowadzenia rozmów. Jednocześnie Szef Sztabu armii czechosłowackiej zaproponował spotkanie z zachowaniem zupełnej tajemnicy i bez informowania o tym fakcie poselstwa i attache wojskowego w Warszawie. Depeszę szyfrową pozostawił attache czechosłowacki u Zakrzewskiego. Ppłk dypl. Zakrzewski poprosił przełożonych o wytyczne do kontynuowania dalszych rozmów i spotkania się kierownictw wojskowych obu państw. 23 III 1938 r. otrzymał dwie depesze z Warszawy, w których zakazywano mu prowadzenie rozmów i wezwano do przyjazdu do Warszawy 28 III 1938 r. O decyzji swoich przełożonych poinformował ppłk. Dudę. W wyznaczonym terminie zameldował się u gen bryg. Wacława Teodora Stachiewicza, który zarzucił jemu kompromitowanie polityki zagranicznej Józefa Becka, zaś podjęcie rozmów było z jego strony decyzją nieprzemyślaną. Po 10 dniach powrócił na placówkę w Rumunii, ale ppłk Duda został w tym czasie odwołany z placówki przez Czechosłowację. Do współpracy wojskowej obu państw nie doszło. Uwagę zwraca fakt, że polskie dowództwo wojskowe w pełni akceptowało politykę zagraniczną Józefa Becka, który w rozmowie z Janem Szembekiem 21 grudnia 1936 r. dopuszczał możliwość zajęcie Cieszyna, akceptował przyłączenia Rusi Podkarpackiej do Węgier i stworzenie ze Słowacji państwa buforowego z polską opieką. Natomiast w połowie stycznia 1938 r. w Berlinie J. Beck spotkał się z: Adolfem Hitlerem, Konstantinem von Neurathem, Hermanem Göringiem, gdzie strona niemiecka przedstawiła swoje plany wobec Austrii i Czechosłowacji. Hitler stwierdził, że chciałby pokojowo dojść do porozumienia z Czechosłowacją, ale jeśli to będzie niemożliwe, to podejmie inne działania, z tym iż interesy polskie w tym państwie zostaną zachowane. Potwierdzone one zostały podczas wizyty Göringa w Polsce 23 II 1938 r. Można stwierdzić, że wówczas doszło do nieformalnego porozumienia między obu stronami, ale nie doszło do zawarcia formalnej umowy między obu państwami w sprawie Czechosłowacji. Można było nawiązać współpracę z Czechosłowacją, ale kierownictwa polityczne obu państw były jej przeciwne, w przeciwieństwie do wojskowego dowództwa czechosłowackiego. Zastanawia fakt, czy wojskowe kierownictwo czechosłowackie prowadziło rozmowy sondażowe ze stroną polską z inspiracji polityków, czy była to inicjatywa dowództwa wojskowego. Jeżeli nie zaangażowani byli politycy, to urzeczywistnienie unii obu państw realne było tylko w przypadku przewrotu wojskowego. Autor nie dotarł do dokumentów czeskich, które upoważniałaby do zajęcia jednoznacznego stanowiska. Czechosłowackie kierownictwo polityczne przeciwne było wspólnemu układowi wojskowemu, ponieważ mieli poparcie Rosji sowieckiej, a jednocześnie uważali, że jeżeli podejmą współpracę z Polską, to uwikłają się w konflikt z Niemcami. Jednym słowem politycy czechosłowaccy nie wyczuwali zagrożenia ze strony III Rzeszy. Nie można pominąć faktu, że przez wiele lat należeli do Austro-Węgier. Oceniali sąsiadów w kategoriach Niemca austriackiego – kulturalnego, „oswojonego”, rozpoznanego przez wieki wspólnej państwowości. Nie rozszyfrowywano, do czego dążył Hitler w swojej polityce w stosunku do ludności słowiańskiej. Z kolei Polska i Węgry dążyły do współpracy wojskowej, lecz na odmiennych zasadach. Podczas rozmów czerwcowych 1938 r. nie osiągnięto porozumienia. Podobnie było 8 IX 1938 r. w Warszawie, gdzie uczestniczyli płk: Rezsö Andorka (szef Oddziału II Sztabu Generalnego Węgier), gen. bryg. Wacław Stachiewicz (Szef Sztabu Głównego WP), płk dypl. Tadeusz Pełczyński (Szef Oddziału II WP). Strona węgierska proponowała wspólne planowanie działań wojskowych, zaś strona polska wyrażała zgodę na wymianę informacji o siłach zbrojnych Czechosłowacji i kontakty robocze. W kilka dni później ( 16 IX 1938 r.) rząd polski zaproponował Węgrom osłonę przez WP ich działań zbrojnych na Rusi Zakarpackiej. Brak jednoznacznej pozytywnej odpowiedzi rządu węgierskiego wpłynął na rezygnację z prowadzenia dalszych negocjacji o układzie politycznym i wojskowym między obu państwami. Polska zaproponowała wówczas wspólne akcje dywersyjne na Rusi Zakarpackiej. Jednocześnie postulowała przyłączenie Rusi i autonomicznej Słowacji do Węgier. We IX 1938 r. kierownictwo wojskowe uwagę skoncentrowało na przygotowaniu powstania na Zaolziu. Kierował nimi sztab dowódczy w składzie: ppłk dypl. Ludwik Zych „Duch”– dowódca akcji, mjr Ankerstein „Malski” – zastępca dowódcy akcji i szef Oddziałów Bojowych, mjr dypl. Wawrzkiewicz „Walczak” – szef sztabu. 24 IX 1938 r. rozpoczęto działania dywersyjne, które miały charakter bardziej akcji demonstracyjnej, wskazującej na dążenie mieszkającej tu ludności polskiej do powrotu do Macierzy. [3] Do akcji powstańczej nie doszło, bo rząd czechosłowacki przyjął 1 X 1938 r. ultimatum polskie z 30 IX 1938 r. a sporny obszar przekazano Polsce w następnych dniach. Na konferencji w Monachium 29 IX 1938 r.: Wielka Brytania, Francja, Włochy i III Rzesza zawarły układ. Układ ten upoważniał III Rzeszę do aneksji części terytorium Czechosłowacji, zamieszkałego przez ok. 3 mln Niemców. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że 26 IX 1938 r. prezydent Czechosłowacji Edvard Beneš w liście proponował Polsce przeprowadzenie korektur granicznych w zamian za przyjazne wzajemne stosunki między obu państwami. Wkrótce po tym liście ambasadorowie Francji i Wielkiej Brytanii złożyli w MSZ w Warszawie jednobrzmiące démarches, w którym informowali, że rząd czechosłowacki odstąpi Polsce Śląsk Cieszyński w zamian za jej życzliwą neutralność. Rząd polski podjął samodzielne działania i zażądał od Czechosłowacji zrzeczenia się Zaolzia 30 IX 1938 r. Czechosłowacja je zaakceptowała. 2 X 1938 r. żołnierze polscy ( Grupa Operacyjna licząca ok. 36 tys.) pod dowództwem gen. dyw. Władysława Bortnowskiego wkroczyli na teren Zaolzia. Działania specjalne na Zaolziu i jego zajęcie przez Polskę były pozornym sukcesem, ponieważ nie najlepsze do tego czasu stosunki sąsiedzkie między obu państwami uległy dalszemu pogorszeniu. Zjawiskiem dosyć powszechnym była tu niechęć a nawet wrogość ludności czeskiej do tworzonej administracji polskiej. Tym samym doprowadzono do pogłębienia konfliktu między dwoma państwami oraz ludnością polską i czeską na Śląsku Cieszyńskim. Kierownictwo państwowo-wojskowe nie uwzględniło zwłaszcza skutków ewentualnego upadku Czechosłowacji, jej zajęcia przez III Rzeszę i ich wpływu na poziom bezpieczeństwa Polski. Polska utraciła sąsiada, czyli stworzyła warunki III Rzeszy do okrążenia Polski z trzech stron. Cena za odzyskanie Zaolzia była jednak wysoka, bo Polska podjęła akcję wbrew stanowisku Francji i Wielkiej Brytanii i przy wrogiej postawie wobec Rosji Sowieckie, czego konsekwencją było jej izolowanie na arenie międzynarodowej. Posądzono ją o wspólne działanie z III Rzeszą, co nie było prawdą. Z kolei układ monachijski był kapitulacją mocarstw zachodnich wobec agresywnej polityki III Rzeszy i preferował jej ekspansję w kierunku wschodnim. Ustępstwa terytorialne Czechosłowacji na rzecz III Rzeszy wymuszone przez Francję i Anglię były tym samym odejściem od systemu wersalskiego.. Nie można jednak pominąć faktu, że zajęcie Zaolzia miało też pozytywny skutek, ponieważ ten okręg przemysłowy nie pracował na potrzeby przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy aż do IX 1939 r.. Z kolei Ekspozytura nr 2 wyszkoliło terenowe kadry dowódcze na Zaolziu, które utworzyły w początkowym okresie okupacji zalążki pierwszych konspiracyjnych organizacji wojskowych. Wkrótce stały się one siłą zbrojną Polskiego Państwa Podziemnego na tym obszarze. Członkowie aresztowani przez Czechów w czasie akcji bojowych nie przyznawali się do przynależności do tajnej organizacji dywersyjnej. Podobnie zachowywali się w więzieniach niemieckich podczas okupacji, np. w akcie oskarżenia harcerza Adolfa Wałędzy (urodzony 28 listopada 1924 r. w Cieszynie Sibicy) z 31 października 1942 r. prokurator napisał: „Oskarżony przez sposób postępowania udowodnił, że również w latach 1939 i 1940 jego dojrzałość przekraczała wiek 18 lat. Jak niegodne i zbrodnicze było jego przekonanie wskazuje zwłaszcza fakt, że jeszcze dzisiaj czuje związany się złożoną przysięgą 42”. Nie jest to przykład odosobniony, bo tylko nieliczni członkowie sieci dywersji pozafrontowej przerwali milczenie o swojej działalności po zakończeniu II wojny światowej. Większość uważała, jak ten młodociany harcerz, że nadal obowiązuje ich złożona przysięga. Autor tekstu: płk w st. spocz. dr Mieczysław Starczewski — [1] 28 lipca 1920 r .Rada Najwyższa Ententy podjęła decyzję o podziale Śląska Cieszyńskiego. Z obszaru wynoszący 2220 km kwadr. , zamieszkałego przez 435 tys. ludności , przyznano Polsce 1002 km kwadr. ze 147 tys. ludności. Stronie czechosłowackiej przypadł cały okręg przemysłowy, w którym zamieszkiwało ponad 100 tys., ludności polskiej. Z kolei na Spiszu i Orawie otrzymała Polska 27 wsi z 30 tys. ludnością a Czechosłowacja zaś 44 wsie z 40 tys. mieszkańcami, z tym iż Polacy stanowili tam znaczny odsetek. Kapitulacja Polski w Spa, niekorzystny podział spornego obszaru nie wpłynęła na zmianę stosunku polityków czechosłowackich do Polski, bo tranzyt sprzętu wojskowego na obszarze Czechosłowacji nadal natrafiał na olbrzymie trudności.. [2] Ruś Zakarpacka obejmowała obszar wynoszący 12 656 km2 , który zamieszkiwało 725 350 ludności, w tym: 447 182 Ukraińców, 108 950 Węgrów, 90 509 Żydów, 35 157 Czechosłowaków, 13 223 Niemców, 12 650 Rumunów, 17 679 inne narodowości.. 80% obszaru stanowią góry a 20 % równiny. Lasy pokrywają połowę terytorium. Na obszarze tym znajdują się bogate pokłady soli, rudy żelaza, węgla kamiennego. Terytorium to posiadało dla Czechosłowacji znaczenie geopolityczne, gdyż stanowiło pomost łączący ją z Rosją, a oddzielający Polskę od Węgier. Załącznik nr 1 do pisma 575/38 dot. oceny Czechosłowacji z II 1938 r. CAW, sygn. 1774/89, t. 556 ( brak paginacji). [3] . W dniu tym patrol Wiktora Kowalskiego „Rocha” uderzył na pododdziały czeskie, stacjonujące w szkole i gospodzie, oraz podpalił dwa zabudowania w Końskiej. Podczas akcji użyto granatów do zdemolowania gospody. Nie powiodła się próba zdobycia szkoły, ponieważ uderzenie odparto ogniem z broni maszynowej. Jeden z uczestników patrolu został ranny. Walka trwała ok. 2 godzin. W dniu następnym patrol Józefa Golesznego „Czapka” z grupą bojową Pruchna, liczącą 15 osób, pod dowództwem Franciszka Sochacza „Sowy” uderzyły na dworzec kolejowy we Frysztacie, który obrzucono granatami. W okolicy Frysztatu Polacy natknęli się na kolumnę reflektorów, którą ostrzelali i obrzucili granatami. Czesi stracili 1 zabitego i 8 rannych, Polacy zaś tylko 4 rannych. Tego wieczora oddziały bojowe Jana Sabeli wykonały dwa uderzenia dywersyjne. Półpluton ppor. rez. Pawła Mitręgi (28 osób) stoczył walkę w parku Sikory i jego okolicy w Cieszynie. Po 2 godzinach wycofał się na polską stronę miasta. Działania zbrojne podjęły też tego dnia patrole w: Trzyńcu, Frysztacie, Karwinie, Łazach i w okolicy Bogumina. W dniach następnych patrole uderzyły też na posterunki żandarmerii, np. w Skrzeczeniu tamtejszy patrol zaatakował przeciwnika. Zginęło 5 żandarmów, nie ustalono zaś liczby rannych. W Karwinie patrol zniszczył ciężarówkę przewożącą broń i amunicję, a w Trzyńcu inny patrol zniszczył budynek fabryczny i dom mieszkalny. Na pograniczu Lutyni Polskiej i Lutyni Niemieckiej zaatakowano 30 września maszerujący oddział wojska. W czasie starcia zginęło kilku żołnierzy czeskich. Także 30 września w Łomnej Górnej zaatakowano miejscowy posterunek żandarmerii i przebywający tam pododdział Gwardii Narodowej. Czesi opuścili wieś, zabierając skład broni, i wycofali się w rejon gór. 30 września 1938 r. mjr Ankerstein wydał rozkaz oddziałom bojowym o zawieszeniu działań bojowych, bo sytuacja polityczna uległa zasadniczej zmianie.
Tadeusz Zawadzki o pseudonimie Zośka to jeden z głównych bohaterów „Kamieni na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Urodził się 24 stycznia 1921 r. w Warszawie. Jego ojciec był profesorem chemii i rektorem Politechniki Warszawskiej, a matka działaczką społeczną i oświatową. Tadeusz podziwiał i szanował rodziców; lubił przebywać w ich towarzystwie, w domu rozmawiano o wszystkim. [lwptoc] Skąd wziął się pseudonim Zośki? Pseudonim Tadeusza Zawadzkiego Zośka wziął się od urody chłopaka. Miał delikatne rysy twarzy, niemal dziewczęcą twarz: Został bowiem przez naturę obdarzony niemal dziewczęcą urodą. Delikatna cera, regularne rysy, jasnoniebieskie spojrzenie i włosy złociste, uśmiech zupełnie dziewczęcy, ręce o długich, subtelnych palcach, wielka powściągliwość, pewien rodzaj nieśmiałości – wszystko to było aż nadto dostatecznym powodem do nazywania Tadeusza Zawadzkiego przez kolegów – Zośką. Zośka był też chłopakiem serdecznym, ceniącym wartość rodziny, spokojnym i zrównoważonym. Jak wspominał jego ojciec: Miał od dziecka rzadką właściwość interesowania się wszystkim, co go otaczało, czy były to rzeczy ważne, czy błahe; do wszystkiego się brał, wszystko mu jakoś wychodziło, umiał zawsze być pomocny i przydatny. Pamiętał, co komu może zrobić przyjemność i zawsze starał się to uczynić. Wcześnie odczuwał troski życiowe otoczenia. Z takich opisów wyłania się jak najbardziej pozytywny obraz Tadeusza Zawadzkiego. Co istotne, Zośka siebie postrzegał w latach dojrzewania raczej jako samotnika unikającego towarzystwa. Pisał o sobie: Zawsze raczej byłem sam. W szkole nie miałem kolegów, bliskich przyjaciół, przyjaźniłem się z wieloma, lecz właściwie z żadnym do końca szkoły nie związałem się silnymi więzami koleżeństwa. Swój czas wolny spędzałem przeważnie sam lub z rodziną, w której czułem się najlepiej. Z biegiem lat jednak nabierał zaufania do ludzi i zawierał bliskie przyjaźnie. Pierwszym jego przyjacielem był Jacek Tąbecki, który niestety szybko został aresztowany i tak w 1941 r. zakończył się jego udział w II wojnie. Najbliżsi towarzysze Tadeusza – Alek i Rudy – razem z nim działali konspiracyjne w Szarych Szeregach. Wspólnie i solidarnie brali udział w akcjach, gotowi stracić życie jeden za drugiego. Dlatego po śmierci obu chłopaków Zośce było bardzo trudno się pozbierać. Odczuwał wielką niesprawiedliwość losu i tęsknotę za przyjaciółmi. We wspomnieniach jego ojca pojawia się wypowiedź: „Tadeusz bardzo ciężko znosił śmierć swych przyjaciół i to nie tylko ze względu na ból, jaki mu sprawiła ich strata; ciążyło mu, że oni zginęli, a on żyje”. [mopinia] Jakie akcje dywersyjne były prowadzone pod dowództwem Zośki? Zośka z wielkim zaangażowaniem i poświęceniem brał udział w konspiracyjnych działaniach wojennych. Nieraz stawał też po prostu na froncie, prowadząc swój oddział do bezpośredniej konfrontacji z niemieckim przeciwnikiem i okupantem. W wielu akcjach brał udział jako uczestnik działań, a nieraz stawał na czele oddziałów dywersyjnych. Do tych akcji, którym dowodził, zaliczymy: Akcja „Wieniec II” – miała miejsce w nocy z 31 grudnia 1942 r. na 1 stycznia 1943 r. Dowodził patrolem, który wysadził w powietrze tory pod Kraśnikiem, wysadzając niemiecki pociąg. Akcja odbicia więźniów pod Celestynowem – odbyła się w nocy z 19 na 20 maja 1943. Miała na celu odbicie więźniów przewożonych pociągiem do obozu koncentracyjnego Auschwitz – w miejscowości Celestynów. Była to akcja stanowiąca egzamin oficerski Zośki. Zakończona sukcesem – uwolnieniem i ewakuacją 49 więźniów. Po stronie polskiej zginęło dwóch harcerzy. Akcja wysadzenia pociągu z amunicją po Czarnocinem – w nocy z 5 na 6 czerwca 1943 r. Poniosło w niej śmierć kilku członków Szarych Szeregów. Akcja pod Siewczychami – miała na celu przejęcie posterunku Niemców, odbyła się 20 sierpnia 1943 r. [mreklama] Jak zginął Zośka? Ostatnia akcja Zośki była dniem jego śmierci. Zginął bowiem, dowodząc akcją przejęcia posterunku gestapo w miejscowości Siewczychy. Po wybuchu rzuconego granatu w budynku rozległy się krzyki, a w oknie można było dostrzec wartownika z karabinem. Pierwszy do akcji pobiegł Zośka, za nim pozostali. Z okna usłyszano wystrzał, który dosięgnął Zawadzkiego – postrzelony został w klatkę piersiową. Oparł się o ścianę, a jego towarzysze przejęli posterunek. Zośka jednak poniósł największą stratę – utracił swoje życie. Było to dnia 20 sierpnia 1943 r. Został pochowany na cmentarzu Powązki Wojskowe w Warszawie. Czy Zośka to bohater literacki? Tadeusz Zawadzki Zośka to przede wszystkim bohater historyczny. Jeden z dzielnych żołnierzy walczących na śmierć i życie z okrutnym niemieckim okupantem podczas II wojny światowej. Zośka w swoich działaniach był autentyczny i pełen poświęcenia. Cechował go upór i nieustępliwość. Tym zapisał się na kartach historii. Aleksander Kamiński, pisząc „Kamienie na szaniec”, miał na celu stworzenie wiernej historycznie opowieści o oddziałach Szarych Szeregów działających w wojenne warszawie. Jego zapis miał upamiętnić działania młodych harcerzy, nie pozwolić, by poszły w zapomnienie. Jak kamienie rzucane na szaniec ofiary chłopców tworzyły fundamenty nowej Polski. Tadeusz Zawadzki, jako jeden z bohaterów tej książki, jest więc niejako dodatkowo bohaterem literackim. Zośka stał się postacią z książki, która jednak opiera się na autentycznych relacjach i faktach. Nie wolno więc czytelnikowi zapominać, że ma do czynienia z prawdą historyczną, a nie fikcją literacką. Pielęgnowanie pamięci o czynach zbrojnych Polski podczas II wojny światowej jest bowiem naszym patriotycznym obowiązkiem. Poznawanie losów takich bohaterów jak Zośka jest tego wyrazem.
Bitwa koło Lemnos – bitwa morska, stoczona 18 stycznia 1913 roku na Morzu Egejskim pomiędzy flotami grecką i osmańską, podczas I wojny zwycięstwie taktycznym, jakie odniosła marynarka wojenna Grecji w bitwie koło przylądka Elli, flota turecka, pod dowództwem nowego admirała, Ramis Beya, rozpoczęła intensywne akcje dywersyjne, obliczone na wywołanie chaosu w greckiej flocie, stacjonującej na kotwicowisku w zatoce wyspy Lemnos. W nocy z 13 na 14 stycznia 1913 roku (według nowego kalendarza) turecki krążownik pancernopokładowy „Hamidiye” niespostrzeżenie minął linie patrolowe u wejścia do Dardaneli i dokonał niespodziewanych ataków na greckie linie zaopatrzeniowe, na Síros, w Bejrucie i Port Saidzie. Celem tureckiej dywersji było zmuszenie głównodowodzącego flotą grecką, kontradmirała Pawlosa Kunduriotisa, do wykorzystania w pościgu za rajderem nowoczesnego krążownika pancernego „Georgios Averof”, najgroźniejszego okrętu marynarki admirał Kunduriotis, pomimo rozkazów Ministra Marynarki, zdecydował o pozostaniu najwartościowszego okrętu, jakim rozporządzał, na kotwicowisku w zatoce Mudros. Przewidywał on, ze dowództwo tureckie planuje wydanie walnej bitwy flocie greckiej, z zamiarem wyparcia jej z północnej części Morza Egejskiego i odbicia zajętych wcześniej przez Grecję stycznia 1913 roku turecka flota wypłynęła z Dardaneli na Morze Egejskie. W jej skład wchodziły przeddrednoty: „Barbaros Hayreddin”, „Turgut Reis”, „Mesudiye” i „Asar-ı Tevfik” (ten ostatni pozostał u wejścia do cieśniny) oraz jako osłona krążownik pancernopokładowy „Mecidiye” i 5 kontrtorpedowców. Turcy liczyli na zaskoczenie Greków na kotwicowisku. Zauważył ich patrolujący morze grecki kontrtorpedowiec „Leon”. Powiadomiony Pavlos Kountouriotis wykorzystał tę okoliczność do przyjęcia bitwy na korzystnych dla siebie warunkach, z dala od tureckich baterii grecka opuściła kotwicowisko o godzinie Jako pierwszy płynął „Georgios Averof”, za nim pancerniki obrony wybrzeża „Spetsai”, „Ydra” i „Psara”, z osłoną 5 kontrtorpedowców. Turcy otworzyli ogień o godzinie przy odległości ok. 8000 metrów. Po kilku minutach ogniem odpowiedziała flota grecka. Celny ogień greckich artylerzystów i śmiałe działanie dowodzącego grecką flotą admirała Kountouriotisa zmusiły Turków do wykonania zwrotu w kierunku Dardaneli. Grecy rozpoczęli pościg, w trakcie którego „Georgios Averof” samodzielnie dochodził okręty tureckie, korzystając z przewagi prędkości, podczas gdy pozostałe, powolniejsze okręty greckie pozostawały jeszcze z tyłu[1]. Pościg i walkę przerywano dopiero ok. godz. efekcie celnego ostrzału Greków, poważne uszkodzenia odniósł flagowy pancernik „Barbaros Hayreddin”. Zginęło 41 tureckich marynarzy, 104 zostało rannych (w tym 68 zabitych bądź rannych na krążowniku „Mecidiye”). Grecy nie ponieśli strat w ludziach, jedynie jeden marynarz został ranny. Strategiczne zwycięstwo w bitwie pod Lemnos odniosła flota grecka, potwierdzając stan posiadania i swe panowanie na Morzu Egejskim. Marynarka turecka już do końca I wojny bałkańskiej chroniła się w Dardanelach, nie wypływając niemal na Morze cześć zwycięstwa w bitwie pod Lemnos otrzymał swoją nazwę pancernik, zakupiony przez rząd grecki w 1914 krążownik pancerny „Georgios Averof” dziś okręt-muzeum w Pireusie
jakie akcje dywersyjne pod dowództwem